Piękno polskiej ziemi - Tykocin

Kategoria: Co warto zobaczyć Opublikowano: poniedziałek, 03, wrzesień 2012

Tykocin ulica Kozia

Biel murów i czerwień dachów, część ulic do dziś pokrytych brukiem.

 

Niewielkie, zdawałoby się senne miasteczko rzucone gdzieś między bagna dwóch parków narodowych i Puszczę Knyszyńską. Kto szuka oderwania od życia w biegu, tu, nad leniwie toczącą swe wody Narwią, znajdzie ciszę i ukojenie. Ale też ślady burzliwej przeszłości, która zaklęta w starych i odtworzona w nowych murach, nie daje o sobie zapomnieć.

 

Oto Tykocin: „Szwajcaria nad Narwią”, „miasteczko-bajeczka” na północno-wschodnich krańcach Polski.

 

Gdybyśmy przeszło cztery wieki temu zawitali do Tykocina, 70 karczm stałoby przed nami otworem. Odwiedzając miasteczko jakieś 250 lat wstecz, trafilibyśmy na piękną mozaikę narodowości i wyznań, w skład, której prócz Polaków, wchodzili m.in. Żydzi i Tatarzy, Litwini, Rusini i Holendrzy, katolicy i prawosławni, luteranie i muzułmanie, kalwini oraz unici, a także wyznawcy Mojżesza. Prawdziwy kulturowy tygiel, w którym przemieszało się łącznie 16 narodowości, które na dodatek potrafiły żyć z sobą w zgodzie i jeszcze zapisać się pozytywnie dla rozwoju miasta.

Makieta Tykocina w Wielkiej Synagodze

 

Największą grupą stali się w pewnym momencie Żydzi, choć w 1522 r. Olbracht Gasztołd sprowadził ich do Tykocina w liczbie zaledwie 10 rodzin. Pół wieku później stanowili oni 15 proc., a po kilku pokoleniach już niemal połowę populacji miasta. Szybko też bogacili się na handlu z tak znaczącymi ośrodkami jak Wilno, Norymberga, Poznań, Gdańsk czy Królewiec, stając się wkrótce drugą pod względem zamożności gminą żydowską w Rzeczpospolitej. Nieco wcześniej, bo jeszcze w XV w. zaczęli się w Tykocinie osiedlać prawosławni Rusini, których domeną były wspomniane wyżej liczne karczmy. Z kolei Holendrzy pojawili się tu znacznie później, bo w XVII i XVIII w.  Ich dziełem była melioracja płynącej tu kilkoma korytami Narwi. Przysłużyli się, więc swemu nowemu domowi znacznie zmniejszając ryzyko trapiących Tykocin powodzi. Te biało-czerwone tykocińskie domy do dziś przypominają o niderlandzkich mieszkańcach tego miasteczka...

 

 

 

 

Jest też ekspozycja poświęcona Zygmuntowi Glogerowi, wybitnemu naukowcowi z pobliskiego Jeżewa, który poświęcił się m.in. etnografii i historii. Po tykocińskich żydach pozostała też książka. „Sefer Tiktin” to zapis wspomnień kilkunastu Żydów, którzy jako jedyni przetrwali tu czasy okupacji. Zdecydowaną większość tej społeczności hitlerowcy wymordowali pod koniec sierpnia 1941 r. w lesie koło Łopuchowa.
Idąc dalej w kierunku mostu na Narwi, znajdziemy się szybko na reprezentacyjnym Placu Czarnieckiego. Dzięki Janowi Klemensowi Branickiemu (prawnukowi marszałka Czarnieckiego) plac ten w XVIII w. stał się „dalekim tchnieniem Placu Św. Piotra w Rzymie”. Marszałek z hymnu, który w nagrodę za wypędzenie Szwedów z Polski otrzymał Tykocin, ma tu swój przeszło dwumetrowej wysokości posąg dłuta Francuza Piotra de Courday. Nie wszyscy jednak okazali szacunek hetmanowi i tak pewnego dnia wraz z pomnikową ręką zniknęła również pozłacana buława.

 

Zamek w Tykocinie

Warto obejrzeć także kościół pw. Trójcy Przenajświętszej, a następnie przejść mostem na drugą stronę rzeki, by opowieści o burzliwych walkach pomiędzy Gasztoładami i Radziwiłłami, przypieczętowanych małżeństwem Barbary Radziwiłłówny (późniejszej żony króla Zygmunta Augusta) ze Stefanem Gasztołdem wysłuchać już na tykocińskim zamku. Nie obędzie się również bez nawiązania do sienkiewiczowskiej „Trylogii”.

 

Sienkiewicz przyjaźnił się z Glogerem i to od niego być może usłyszał o zdradzie Janusza Radziwiłła, który w czasie potopu szwedzkiego podstępem zajął twierdzę, by następnie przekazać ją Szwedom. Niedługo jednak dane mu było nacieszyć się swą zdobyczą, gdyż zmarł dokładnie w Sylwestra 1655 r. Przez dwa lata na zamku panoszyli się szwedzcy najeźdźcy, dopiero w styczniu 1657 r. wojska polskie pod wodzą hetmana Sapiehy zdołały odbić alumnat, klasztor, zamek i spichrz. W wyniku eksplozji, do której być może przyczynili się Szwedzi, wysadzona została większość murów, a tykociński zamek już nigdy nie wrócił do dawnej świetności. Odbudowywany od 15 lat z przeznaczeniem m.in. na hotel, jest już udostępniony do zwiedzania turystom.

 

Widok z Zamku

 

Taką wizytę warto zakończyć wyśmienitym obiadem: do wyboru, prócz restauracji zamkowej jest także słynąca z kuchni żydowskiej „Tejsza”, Restauracja „Alumnat”, a w pobliskich Kiermusach także Karczma „Rzym”. Ponoć to właśnie tu mistrz Twardowski miał wywoływać dla króla Zygmunta Augusta ducha jego ukochanej Barbary. Do tej legendy chętnie przyznają się także inne karczmy w Polsce, ale że ostatni z Jagiellonów na polskim tronie silnie związany był z Tykocinem, możliwe, że to właśnie kiermusiański „Rzym” jest tym właściwym...

 

Aleksandra Gierwat

Komentarze  

+3 #2 BOZENA 2012-09-05 07:57
Warto dodac , ze Tykocin znajduje sie blisko Bialegostoku ; trasa Bialystok - Warszawa. Pozdrawiam i zachecam do odwoedzenia zarowno Bialegostoku jak i Tykocina.
Cytować
+3 #1 BOZENA 2012-09-05 07:27
Warto dodac , iz Tykocin znajduje sie blisko Bialegostoku!Po zdrawiam.
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

O nas

MOJABANCERELLA.com to portal o charakterze informacyjnym, gdzie staram się na bieżąco przekazywać Państwu informacje dotyczące Polonii włoskiej i nie tylko.

„Mojabancarella” – moja -, czyli nasza, każdego z osobna i - bancarella – słowo które stało się naszym spolszczonym tłumaczeniem słowa stragan, gdzie można znaleźć wszelkie dobro. 

ZAPRASZAM NA MOJABANCARELLA

Najnowsze artykuły

Elżbieta Grzybek prezentuje

 

 

„Czas historyczny wchłonięty zostaje ostatecznie przez wieczny przepływ czasu mitycznego."    

Joanna Ugniatowska "Historia literatury włoskiej XX w".  

 

   

Ela Grzybek - artysta plastyk, projektantka mody, arteterapeutka, nauczyciel plastyki, studentka Filozofii i Etyki Uniwersytetu w Białymstoku odbywająca praktyki studenckie Rzymie, w ramach programu Erasmus, w Stowarzyszeniu Kulturalnym Mojabancarella, którego Prezesem jest Alicja Kołtunowicz.

 

III Krajowa Konferencja Metodyczna we Włoszech – rekrutacja

 

 

Stowarzyszenie "Wspólnota Polska" wraz z Radą Oświaty Polonijnej we Włoszech, Stowarzyszeniem Instytut dla Polonii oraz  Wydziałem Konsularnym Ambasady RP w Rzymie zaprasza nauczycieli polonijnych z Włoch na III Krajową Konferencję Metodyczną w Neapolu.

Konferencja jest kontynuacją rozpoczętej w 2014 roku kampanii na rzecz rozwoju oświaty polonijnej we Włoszech. Tym razem zostaną poruszone tematy, które pozwolą nauczycielom na zwiększenie ich kompetencji w zakresie doboru materiału i metod nauczania przystosowanych dla dzieci dwujęzycznych z Włoch.

 

Ojczyzna o mnie zapomniała

 

 

Dominika Zamara, polski sopran, anielski głos (tak jest nazywana na świecie), Ambasadorka Polski a jednak w głosie Dominiki słychać wielką nutę nostalgii i tęsknoty za krajem.

Posłuchajcie wywiadu, który Dominika udzieliła portalowi Wideoportal

 

Mojabancarella 18/08/2017

 

Allora, Ela e Ola a Roma

 

 

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a więc i nas, Elę Grzybek i Aleksandrę Sadokierską jedna z nich zawiodła do Wiecznego Miasta. Naszym gościńcem okazała się Mojabancarella. To stowarzyszenie kulturalne, dzieło Alicji Kołtunowicz, dało początek naszym spotkaniom z polonią rzymską. Przyjechałyśmy tu nie jako turystki, lecz studentki Filozofii i Etyki z Uniwersytetu w Białymstoku, na praktyki w ramach otrzymanego stypendium Erasmus.