Polskie smakołyki w Rzymie „U Michała”

Kategoria: Wywiady Opublikowano: poniedziałek, 01, lipiec 2013

Michał Zalewski, wraz z żoną jest właścicielem Sklepu Polskiego „U Michała” w Rzymie.

To dynamiczny polski przedsiębiorca pochodzący z Jarnut koło Ostrołęki, który już kilka lat temu założył własną firmę budowlaną, a w dobie kryzysu odważnie zmienił branżę i otworzył polski sklep spożywczy. Wykształcenie – zawodowe (mechanik urządzeń kolejowych), zainteresowania- informatyka. We Włoszech od 1992 roku.

 

Mojabancarella: Od jak dawna istnieje w Rzymie Sklep Polski „U Michała”?
Michał Zalewski: Sklep został otwarty 2 grudnia 2011, czyli istniejemy na włoskim rynku już półtora roku. Włożyliśmy w to otwarcie bardzo dużo pracy...

 

 

Remont i wszystkie sprawy biurokratyczne załatwiliśmy w ciągu miesiąca, ponieważ zależało mam na otwarciu przed Świętami Bożego Narodzenia, aby zachęcić jak najwięcej Polaków do możliwości zrobienia zakupów w naszym sklepie.

 

Mb.: Skąd idea, na otwarcie sklepu z polskimi produktami.
M. Z.: Może zacznę od tego, że wcześniej przez kilka lat prowadziłem tutaj firmę budowlaną. W czasie kryzysu firma przestała przynosić zyski, a prowadzenie tego typu działalności legalnie wiąże się niestety z dużymi comiesięcznymi wydatkami. Po namyśle doszliśmy z żoną do wniosku, iż nadszedł czas na zmiany, tym bardziej, że trafił się dobry lokal w bardzo dobrym miejscu, a to jest najistotniejsze, zatem pomyśleliśmy o otwarciu Sklepu Polskiego.

 

Mb.: Jak wyglądały w Pana przypadku kwestie biurokratyczne związane z prawem włoskim.
M. Z.: Jeśli chodzi o kwestie biurokratyczne to mamy wystarczająco dobrego księgowego (comercialista), który stanął na wysokości zadania. Przyznam, że bardzo „naciskaliśmy” na architekta i księgowego, aby przyspieszyć wszystkie „papierkowe procedury”, trochę się buntowali, (dodaje Pan Michał z uśmiechem), bo w tak krótkim czasie wszyscy musieliśmy się „nabiegać”.  Zwykle rozpoczęcie tego typu działalności wymaga, co najmniej trzech miesięcy czasu, a my w ciągu miesiąca znaleźliśmy lokal, zrobiliśmy remont, załatwiliśmy wszystkie niezbędne pozwolenia i sprowadziliśmy towar z Polski.

 

Mb.: No właśnie, jeśli chodzi o produkty z Polski, jak wygląda dostawa towaru, gdzie Pan się zaopatruje?
M. Z.: Od lat prywatnie interesuję się informatyką, więc pomyślałem, że mógłbym tę wiedzę wykorzystać także w prowadzeniu sklepu. W dzisiejszych czasach załatwiam prawie wszystko on-line, co jest bardzo pomocne przy zamawianiu produktów, które sprowadzam z kilku różnych miejsc w Polsce. Mamy klientelę z całej Polski, z różnych rejonów i dlatego przywozimy towar z całego kraju tak, aby dostosować się do wymagań i gustów każdego klienta.
Towar jest dostarczany transportem chłodniczym raz w tygodniu, najczęściej w piątek, ale jeżeli wyczerpią się zapasy to robię zaopatrzenie także w ciągu tygodnia, dlatego w moim sklepie są zawsze świeże produkty. Mój dostawca zaczyna robić dla nas zbiórkę towaru od hurtowni w Lublinie, a następnie objeżdża kilka innych miejsc w Polsce. Tak jak powiedziałem bierzemy towar z kilku różnych miejsc i hurtowni, aby móc zaoferować tutaj dobre i konkurencyjne ceny.

 

Mb.: Każdy towar ma naklejony, przetłumaczony na język włoski skład produktów. Kto zajmuje się tymi tłumaczeniami?
M. Z.: Tłumaczenie, drukowanie oraz naklejanie informacji w języku włoskim należy do naszych obowiązków i jest to bardzo mozolna praca. Po pierwsze należy znać nazwy wszystkich składników, które wchodzą w skład danego produktu, po drugie każde przyjęcie towaru z Polski to też dokładne czytanie wszystkich etykietek, gdyż nawet ten sam towar od tego samego producenta w zależności od linii produkcji może się różnić zawartością procentową podstawowego składnika i trzeba wszystko zmieniać.

 

Mb.: Sklep „U Michała” ma bardzo „polskie” logo, kto je zaprojektował, polska firma graficzna?
M. Z.: No cóż, już wspominałem, że pociąga mnie informatyka i komputer oraz, że staram się wykorzystywać moje umiejętności w obecnej pracy. Efektem tego jest nasze logo, które sam zaprojektowałem, muszę przyznać, że klientom w Rzymie się podoba (dodaje Pan Michał z satysfakcją).

 

Mb.: Przychodzą do Państwa Polacy, Włosi czy może przedstawiciele innych narodowości? Kim są Wasi klienci?
M. Z.: Mamy bardzo zróżnicowaną klientelę, przede wszystkim Polacy, ale także klienci z Ukrainy, Rumuni, Białorusi, Mołdawii, z krajów wchodzących w skład byłej Jugosławii, Węgier i Austrii. W rejonie Trastevere mieszka także dużo młodzieży amerykańskiej, która uwielbia nasze piwo i Żubrówkę. Jeśli chodzi o klientelę włoską to jesteśmy mile zaskoczeni, ponieważ z dnia na dzień przybywa ich coraz więcej, a po małych degustacjach, które organizuje moja żona, zaczynają się coraz bardziej przekonywać do naszych produktów.
Muszę przyznać, że mamy dość pokaźną, stałą klientelę włoską, którzy przychodzą do nas regularnie. Nawet, jeżeli nie na same zakupy to również po to, aby odwiedzić i porozmawiać o Polsce, a ciekawość to już dobry znak. Jeśli chodzi o polskie produkty to Włosi kupują podstawowe rzeczy, bardzo dużym zainteresowaniem cieszy się polski dżem, często kupują wędzoną makrelę, która bardzo im smakuje, ale również sięgają po nasze śledzie. Włosi są bardzo ostrożni, jeśli chodzi o produkty z obcych krajów.

 

Mb.: Kiedy jest największy ruch w Polskim Sklepie spożywczym, w czasie okresów przedświątecznych czy może jest tak samo w ciągu całego roku?
M. Z.: Oczywiście, że największy ruch jest w okolicach przedświątecznych. Sklepy tego typu na te okresy czekają i w tych okresach trzeba wszystko dobrze rozegrać, aby zarobić. Nie jest to proste, ponieważ nigdy nie można przewidzieć, jaki towar i w jakiej ilości zostanie sprzedany, poza tym nie jesteśmy jedynym polskim sklepem w Rzymie. Nawet jak przyjmujemy zamówienia na święta to korzysta z tego powiedzmy jakieś 30% klientów, a reszta zostawia zakupy na ostatni dzień. Zawsze zamieszczamy na portalu społecznościowym ogłoszenia o tym, że przyjmujemy zamówienia na zakupy i zachęcamy wszystkich do korzystania z tego, dzięki temu wiem ile towaru powinienem zamówić, a nasi klienci unikną sytuacji, że przyjdą przed samymi świętami i jakiegoś produktu już niestety zabraknie.

 

Mb.: Czy indywidualne zamówienia przyjmuje Pan tylko w okresach Świątecznych?
M. Z.: Prywatne zamówienia przyjmujemy w ciągu całego roku, szczególnie na produkty, które nie sprzedają się codziennie lub są specyficzne. Na przykład ostatnio miałem zamówienie na czarny ryż. Sektor spożywczy jest dosyć trudnym działem handlu, musimy spełniać liczne wymogi odnośnie przechowywania i transportu żywności, do tego jak wiemy, każdy produkt ma swoją datę przydatności do spożycia, dlatego muszę dbać, aby nic się nie przeterminowało. W sprzedaży żywości, daty są czynnikiem zasadniczym.

 

Mb.: Oprócz artykułów spożywczych w Sklepie „U Michała” znajdują się i inne polskie towary?
M. Z.: Naszą ofertę poszerzyliśmy o polskie rękodzieło. Sprzedajemy ceramikę i wiklinę. Mamy w programie wprowadzenie też naszych lnianych obrusów. Ceramika pochodzi z Bolesławca, która posiada bardzo szeroką gamę dekoracji, my zamówiliśmy tylko pięć. Oczywiście wszystko jest ręcznie malowane. Wiklina jest sprowadzana z okolic pomiędzy Lublinem a Rzeszowem, koło Rudnika jest „zagłębie wikliny” i wpadł nam do głowy taki pomysł, aby urozmaicić naszą ofertę i zachęcić naszych klientów do wyrobów z wikliny. Cieszą się one dużym powodzeniem wśród Włochów, którzy kupują budy wykonane z wikliny dla swych psów i kotów. Reszta towaru to bardzo dyskretne rzeczy.
Oprócz rękodzieła posiadamy również polską prasę, ta najbardziej popularna jest sprowadzana regularnie natomiast pozostałą można zamawiać indywidualnie. Dla naszych klientów zakładamy teczki „prasowe”, do których odkładamy zamówione gazety.

 

Mb.: Pana zdaniem, jako przedsiębiorcy, lepiej prowadzić sklep spożywczy czy może firmę budowlaną?
M. Z.: Trudno powiedzieć, to dwa różne typy działalności. Prowadzę sklep spożywczy zaledwie od półtorej roku daje mi to dużo satysfakcji i dobrze czuję się w roli handlowca, dlatego moją obecną pracę oceniam bardzo obiecująco, przynajmniej na razie. Zawsze myślałem i myślę pozytywnie. Nie ukrywam, że liczę na rozwój, a jeśli chodzi o resztę to na dzień dzisiejszy za wcześnie, aby coś więcej na ten temat powiedzieć. Co drugi dzień przychodzi jakiś nowy klient. Wielu zadowolonych klientów powraca i robi u nas regularne zakupy, co daje dużą satysfakcję i dobre rokowania na przyszłość, a także nowe wyzwania.

Mb.: Dziękujemy bardzo i życzymy Państwu pozyskania jak największego grona klientów.
M. Z.: Dziękuję również, pozdrawiam i zapraszam wszystkich Polaków a w szczególności czytelników Mojabancarella.

 

Mojabancarella 01/07/2013

Komentarze  

+5 #5 Malgorzata 2013-07-06 06:52
Podziawiam Pana Michala za zdolnosci organizacyjne! Mnie zawsze pociagala idea otworzenia takiego sklepu, ale albo jestem za malo odwazna, albo za bardzo leniwa, tak ze pozostalo to na etapie idei tylko ;) Powodzenia naszemu rodakowi zycze :)
Cytować
+5 #4 Bozena 2013-07-05 09:21
Panu Michalowi zyczymy oczywiscie powodzenia!Boze na i Edyta.
Cytować
+4 #3 Ania 2013-07-03 22:42
:-) Fajny taki sklep ,ceramika przepiekna!Mies zkam w okolicach Lecce,i tez fajnie byloby miec polskie produkty pod reka!
Cytować
+5 #2 tomek 2013-07-01 19:25
a jezeli bylby jeszcze adres to bylby komplet. Jestem za
Cytować
+6 #1 Marta 2013-07-01 17:55
życzymy Michałowi powodzenia. :)
Cytować

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

O nas

MOJABANCERELLA.com to portal o charakterze informacyjnym, gdzie staram się na bieżąco przekazywać Państwu informacje dotyczące Polonii włoskiej i nie tylko.

„Mojabancarella” – moja -, czyli nasza, każdego z osobna i - bancarella – słowo które stało się naszym spolszczonym tłumaczeniem słowa stragan, gdzie można znaleźć wszelkie dobro. 

ZAPRASZAM NA MOJABANCARELLA

Najnowsze artykuły

Dzieciństwo za drutem kolczastym

 

 

W ramach obchodów Dnia Pamięci Ofiar Holokaustu, Stowarzyszenie polsko-włoskie „Orzeł Biały” wraz ze Stowarzyszeniem Kulturalnym polsko-sardyńskim „L`Aquila Bianca”, w dniach 7-8-9 lutego 2018 roku, zaprasza do udziału w spotkaniach z byłymi więźniami obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, Panem Bogdanem Bartnikowskim, autorem książki „Dzieciństwo w pasiakach” oraz panią Janiną Reklajtis. 

 

Spotkania odbędą się:

- 7 lutego w Sali Konferencyjnej Banku BCC Capaccio Paestum godz. 9.30 

- 8 lutego w Muzeum Pamięci i Pokoju w Campagni godz. 9.30 

- 9 lutego w Istituto Comprensivo „Picentia” w Pontecagnano godz. 9.30.

 

Konkurs „Być Polakiem” 2018

 

 

ZAPROSZENIE

Do udziału w Konkursie” Być Polakiem”, Moduł A -  dla uczniów, prace plastyczne, literackie oraz multimedialne"

Drodzy uczniowie szkół przedmiotów ojczystych oraz dzieci i młodzież nie uczestniczący w tych zajęciach, ale żyjący poza granicami Polski i kochający Ojczyznę przodków.  W  roku  wielkiego  Jubileuszu  setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości zapraszamy Was do udziału w:

IX edycji konkursu „Być Polakiem”, Moduł A -  dla  dzieci i młodzieży.

Organizatorami Konkursu są:  Stowarzyszenie Wspólnota Polska,  Polska  Macierz Szkolna w Wielkiej Brytanii, Fundacja Świat na Tak.

 

Studenci edukują babcie i dziadków o udarze mózgu /Białystok

 

Fot. Fotolia

 

Korzystając z wizyt babć i dziadków na uroczystych spotkaniach u wnuków w przedszkolach - z okazji Dnia Babci i Dziadka - studenci Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku edukują seniorów o udarze niedokrwiennym mózgu.

To druga edycja tego przedsięwzięcia. W tegorocznej, studenci odwiedzą 28 grup przedszkolnych w białostockich przedszkolach. Część spotkań już się odbyła, kolejne zaplanowano po niedzieli - poinformowała PAP studentka szóstego roku kierunku lekarskiego Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (UMB) Paulina Werel, jedna z organizatorek społecznej akcji profilaktyki udaru mózgu "Pokaż dziadkom".

 

Bal Karnawałowy dla dzieci

 

 

Związek Polaków w Mediolanie zaprasza na zajęcia edukacyjne dla przedszkolaków, BAL KARNAWAŁOWY, które odbędą się w sobotę, 10 lutego 2018 roku, o godz. 16.00 w CEAL Comune di Milano.